wtorek, 29 listopada 2016

Rozdział 6 "SALA 111A"

Po wsparciu i pomocy jaką zaoferował mi Logan.. Szczerze z całego serca podziękowałam mu. Bez niego to wszystko wyglądałoby zupełnie inaczej.Wytłumaczyłam całe zajście naszym pozostałym towarzyszom.
Wczorajszy wieczór jeszcze na długo pozostanie w mojej pamięci.

-Cornelia- Usłyszałam ciche pukanie do drzwi. Spojrzałam na wyświetlacz mojego telefonu w celu sprawdzenia godziny. Parę minut po dziewiątej.
-Proszę- Usiadłam opierając się o ścianę. Do pokoju weszła Kylie a za nią Rose.
-Jak się czujesz ? -Zapytała moja siostra.
-Bardzo dobrze , a wy ? Co tam ? - Dziewczyny usiadły na łóżku obok mnie.
-Wspaniale!- Wykrzyknęły w tym samym momencie.
-Aż tak ? Droga siostro , chyba wiem co może być powodem twojej radości .. Wysoki , szczupły blondyn o pięknych zielonych oczach i .. - Nie dane było mi skończyć wypowiedzi.
-Dobra , już . Wiadomo o kogo chodzi. Ale .. Ale czy da się zakochać od pierwszego wejrzenia. ? - Rozmarzyłam się . Przypomniał mi się wczorajszy wieczór kiedy siedziałam przy barze, te oczy ... - Jakoś nie wierzę w takie coś ..
-Czas pokażę czy da się czy nie ale ciągnie was do siebie. To było widać i nie trzeba być znawcą żeby wiedzieć że macie się ku sobie, raczej się nie mylę bo poobserwowałam go trochę.
-To prawda. Widziałam te obserwację.- Zawtórowała mi rozbawiona Kylie.
-No może i macie rację.-
-Na pewno.- Puściłam do niej oczko.- Swoją drogą. Znam powód szczęścia Rose, ale co mogłoby być powodem uśmiechu naszej Kylie ? -Spojrzałam na nią a ta się zaczerwieniła.
-Hmm.. Jestem prawie pewna że chodzi o chłopaka.-Skinęła głową.- Dobrze teraz zachodzi pytanie czy był to któryś z zespołu czy z innych imprezowiczów.- Spojrzałam na nią i zmrużyłam oczy.
-No , wysil się Sherlock'u.- Poklepała mnie po plecach Rose uśmiechając się szeroko.
-Ty wiesz o kogo chodzi.-
-Sorki- Odezwała się nagle Kylie, a ja przewróciłam oczami .
-Zacznę od mniejszego grona. Więc z tego co pamiętam ten , James tańczył z jakąś dziewczyną.-
-Córką organizatora.- Poprawiła mnie.
-No to nie źle .. Ale czy on by mógł być ..- Moja przyjaciółka spojrzała na mnie jakbym co najmniej oszalała- Okeeeey , Kendall jest już zajęty.- Patrzę na moją siostrę i się uśmiecham. - Logan ... - Też , przeze mnie ale nie przyznam się do tego ... Gorzej jak to on się podoba Kylie.
-Nie ryzykowałabym tak ... - Kylie zrobiła przerażoną minę.
-Co masz na myśli ?- Spytałam zdziwiona . Przecież Logan to świetny chłopak przynajmniej takie na mnie wywarł pierwsze wrażenie.
-Będziesz miała okazję się przekonać co, a raczej kogo mam na myśli...-
-Nie mam pojęcia o co ci chodzi ale dobrze.-Uśmiechnęłam się.-No więc skoro nie Kendall, James ani Logan... No tak czemu ja na to nie wpadłam wcześniej, ale jestem głupia! To Carlos ci się podoba! Cały czas z nim wczoraj rozmawiałaś , tańczyłaś i nawet nie pomyślałam że to o niego może chodzić ... - Kylie nic nie odpowiedziała. Więc to prawda. -Nie wiem o nim za dużo ale wygląda na bardzo kochanego chłopaka.-
-Taki właśnie jest. Troskliwy , pomocny , miły ma tyle wspaniałych cech ...-
-To za czym czekasz ?-
-To nie jest takie proste ... Porozmawiamy o tym później. Teraz macie godzinę na wyszykowanie się dziewczyny, idziemy do studia.- Uśmiechnęła się szeroko.

Uszykowałyśmy się w bardzo szybkim tempie. Zdążyłyśmy jeszcze zjeść po kanapce. Po chwili byłyśmy już w samochodzie.
-Masz dziś próby?- Spytałam zapatrzona w widoki za szybą. Byłyśmy w samym sercu Beverly Hills. Nadal nie mogłam uwierzyć w to że tu jestem.
-Tak zaczynamy próby do koncertu który, nie długo będę grać tu w LA.-
-To świetnie.- Kylie zaparkowała pod największym budynkiem w okolicy. Miał aż 7 pięter i wyglądał bardzo nowocześnie. -Tu jest to studio?.-
-Tak. Budynek wielki ale idzie się odnaleźć. Chodźcie.-Razem z Rose podążyłyśmy za brunetką. Kylie przy wejściu pokazała ochroniarzowi specjalną kartę która potwierdza że pracuję ona w tym budynku. Ochroniarz, Pan Peter Gilbert przeczytałam plakietkę przy jego kamizelce, po dokładnym sprawdzeniu wszystkich danych wpuścił nas do środka.Kiedy weszłyśmy wszystko wydawało mi się być świeżo wybudowane. Rozejrzałam się dookoła na środku stało wielkie biurko a za nim siedziała kobieta na oko miała 30 lat, stukała szybko palcami po klawiaturze laptopa. Kiedy nas zauważyła uśmiechnęła się serdecznie, przywitała i wróciła do swojej pracy.
-To była Emely, asystentka mojego szefa. Jeśli chcesz znaleźć tutaj pracę , umówić się na spotkanie z managerem lub zgubisz się w tym budynku to jej zadanie żeby ci pomóc.-Kylie prowadziła nas do windy. Gdy już wsiadłyśmy wcisnęła guzik , po chwili znajdowałyśmy się na 5 piętrze. Opuściłyśmy windę i szłyśmy nie kończącym się korytarzem na którym znajdowało się pełno drzwi do różnych pomieszczeń . Zatrzymałyśmy się przy drzwiach na których wisiała tabliczka z napisem "SALA 111A". Kylie bez zbędnego zastanowienia, weszła do środka.
-Jesteśmy!- Oznajmiła. Kiedy zobaczyłam jak wygląda pomieszczenie, zaparło mi dech. Była to duża sala do tańca z lustrem wielkości ściany, na wprost znajdowało się okno które zastępowało ścianę, było widać stąd sporą część miasta. Po lewo było wejście do Studia niestety stąd nie było widać jak jest w środku. Spojrzałam w prawo by zobaczyć co jest po przeciwnej stronie i jeszcze bardziej mnie wmurowało.
-Cześć dziewczyny!-Kendall pierwszy wstał z krzesła i podszedł do nas by się z nami przywitać. Pozostali po chwili do nas dołączyli.
-Chciałam wam zrobić niespodziankę.-Kylie spojrzała się na mnie i na Rose.-To właśnie razem z chłopakami wystąpię na moim koncercie.-Ucieszyłam się na tą wiadomość, moja siostra również.

Pogadałyśmy chwilę z chłopakami po czym przyszedł ich manager. Steven Glickman. Jest jednym z najlepszych manager'ów w całym Los Angeles, przez co stał się osobą publiczną. Steven jest również manager'em Kylie. Dużo mi o nim opowiadała. Mówiła że krzyczy i jest bardzo wymagający ale potrafi być też wyrozumiały. Jak się ze mną przywitał, nie dowierzałam w to co mówiła przyjaciółka.Wyglądał na bardzo pogodnego i miłego mężczyznę. Pozory mylą. Kiedy chłopaki razem z Kylie ustawili się na parkiecie, z głośników porozwieszanych dookoła na ścianach zaczęła grać muzyka. Razem z Rose przyglądałyśmy się im z boku. Cały układ szedł im świetnie. Gdy skończyli Steven kazał im jeszcze raz powtórzyć cały układ, stwierdził że się nie synchronizują. Bez słów sprzeciwu zatańczyli odnowa tym razem starając się to robić jak najbardziej równo.
Siedziałyśmy z Rose godzinę obserwując jak chłopaki z brunetką tańczą. Przetańczyli kilka różnych choreografii do innych piosenek. Steven włączył kolejną piosenkę co oznaczało zmianę układu tanecznego, jednak takiej zmiany się nie spodziewałam ... Na parkiecie została tylko Kylie z Carlosem i Jamesem. Zobaczyłam jak w moją stronę idzie Logan uśmiechał się do mnie i właśnie wtedy zauważyłam po raz pierwszy jakie ma cudowne dołeczki w policzkach. Rozpłynęłam się a moje serce zaczęło bić szybciej jakby oszalało razem ze mną. Spuściłam głowę by nikt nie zauważył moich rumieńców na polikach. Szatyn usiadł na krześle obok mnie. Po chwili również Kendall dołączył siadając na krześle obok mojej siostry.
-To ... Jak po wczoraj już wszystko okey?- Zapytał mnie nie śmiało Logan.
-Tak , już jest dobrze.-Odparłam nadal nie podnosząc głowy. Moje poliki przybrały kolor pomidora.
-Nie bardzo widzę żeby tak było ...- Czułam jak mnie obserwuję jednak starałam się o tym nie myśleć by nie zwariować bardziej. Chłopak po chwili ciszy, złapał dłonią mój podbródek i uniósł wyżej , spojrzeliśmy sobie w oczy. Szybko odwróciłam wzrok i skupiłam się na jakimś obrazku który wisiał na ścianie dokładnie za jego głową .Przyjrzałam się uważniej i spostrzegłam że to nie obrazek a zdjęcie ale było zbyt daleko bym mogła zobaczyć kto na nim jest.
-Nel?- Szatyn odezwał się wyrywając mnie z myśli.
-Na prawdę jest dobrze po prostu był to dla mnie szok. Nigdy nie byłam w takiej sytuacji. Strasznie się bałam , gdybyś ty nie przyszedł i nie pomógł mi ... -Znów spojrzałam mu w oczy.- Ale teraz już jest dobrze, mam nauczkę na przyszłość.
-Najważniejsze że nic złego się nie stało i czujesz się już lepiej.- Znów się uśmiechnął, odwzajemniłam to.-Zaraz wrócę.- Wstał i poszedł do Stevena. Ja natomiast postanowiłam przyjrzeć się temu zdjęciu . Podeszłam bliżej. Zobaczyłam coś czego nie chciałabym widzieć. Przypomniały mi się słowa Kylie odnośnie Logana. Doszło do mnie co miała wtedy na myśli. Na zdjęciu byli James, Carlos i Kendall którzy wskazywali palcami na Logana całującego jakąś brunetkę. Miałam rację o tym żebym nigdy nie robiła sobie nadziei. Łzy napłynęły mi do oczu jednak szybko zareagowałam wycierając je rękami. Odwróciłam się na pięcie by usiąść z powrotem na krześle. Zaczęłam przyglądać się szatynowi który nadal prowadził rozmowę ze Stevenem. Myślałam że może jednak jest jakaś mała iskierka nadziei ale ona przed chwilą pękła. Znamy się ledwo dwa dni a ja już przez niego płaczę, co on ma w sobie takiego? Chyba nigdy nie uzyskam odpowiedzi na to pytanie.


sobota, 30 kwietnia 2016

Rozdział 5 "Pijak"

-Nie. Ja nie. Byłam chwilę przy barze. Bardzo chciało mi się pić. Wypiłam dwie szklanki wody. Wstałam by wrócić do was kiedy wpadła na mnie dziewczyna oblewając swoim drinkiem. Poszłam do łazienki z zamiarem wysuszenia plamy. Pozostał ostry zapach alkoholu.- Wymyśliłam na doczekaniu wymówkę.
-Do ust też ci nalała?-Spytała brunetka.
-Słucham?- Spytałam udając że nie wiem o co chodzi.
-Nie udawaj.Dobrze wiem że piłaś.Nie przejmuj się, to nic złego.-Uśmiecha się.-Ale informuj mnie następnym razem.Nie wyznaczę ci kary. Jesteśmy przyjaciółkami, nie chcę żeby coś ci się stało.-Powiedziała zmartwiona.
-Przepraszam-Zrobiło mi się głupio.Kylie mrugnęła do mnie oczami i przytuliła. Odwzajemniłam uścisk.
-A no właśnie kogoś ci nie przedstawiłam.-Odrywa się i patrzy mi w oczy.-Nel, to jest..-
-Logan-Przerywam jej.A ona patrzy ze zdziwieniem na mnie-Zdążyliśmy się poznać jak byliśmy przy barze.-Uprzedzam jej kolejne pytanie.
-Tak? To świetnie.-Uśmiecha się szerzej.Przyglądam się uważnie brunetowi.
-Nel! Nel!-Brunetka potrząsa nerwowo moją ręką .Odrywam się. Po chwili orientuję się że wszyscy, nawet on, patrzą się na mnie jak na idiotkę .
-Przepraszam, zamyśliłam się . Coś się stało?- Spuszczam wzrok zawstydzona.
-Pytałam się czy idziesz z nami tańczyć?-Kylie łapie mnie za rękę.Chyba wystraszyła się mojego zachowania.Prostuję się i patrzę jej w oczy.
-Nie.Zostanę tu ... Albo pójdę się przewietrzyć.-
-Ale wszystko dobrze, tak ?-Przygląda mi się, zmartwiona.
-Tak , tak. Jak najbardziej.-Uśmiecham się do niej blado. Ból głowy przybiera na sile ale nie chcę jej martwić. Chodź i tak już dziś przeze mnie nie źle się zdenerwowała.
Cała nasza siódemka wstaję równo od stołu. Zmierzam ku wyjściu ze sali.Oglądam się na chwilę za siebie. Blondyn nieśmiało patrzy na moją siostrę która ciągnie go na parkiet . Kylie tańczy z latynosem. Nasz trzeci kolega z cudnym torsem porywa jakąś brunetkę na parkiet. Chwila ... Zgubiłam jego. Mojego wymarzonego bruneta. Lekko przybita, idę dalej.
Po chwili jestem poza budynkiem. Dostrzegam ławkę parę kroków ode mnie. Czym prędzej się tam kieruję. Siadam i głęboko oddycham. Delektuję się zapachem kwiatów, rosnących nie daleko.
-Piękna noc. Taka przyjemna. Aż nie chcę się siedzieć w środku.-Odzywa się jakiś mężczyzna, siadając koło mnie z wielkim uśmiechem na ustach. Staram się nie zwracać na niego uwagi. Mężczyzna jednak nie daję za wygraną. -Dlaczego taka piękna dziewczyna jak ty, siedzi tu sama?-Pyta nachylając się lekko w moją stronę. Dopiero teraz czuję jak bardzo musi być pijany. Może i ja pachnę alkoholem ale od niego daję taki mocny, ostry zapach że aż drażni moje receptory węchowe.
-Przepraszam ale nie mam ochoty na rozmowę.-Odpowiadam i wstaję. Nie chcę być nie miła ... Ale zaczynam się bać. Facet wygląda podejrzanie. Nie zastanawiając się dłużej, przyspieszonym krokiem zmierzam z powrotem w stronę budynku . Gdy jestem już praktycznie przy samym wejściu czuję jak ktoś obejmuję mój nadgarstek i ciągnie w przeciwną stronę . Sprawia mi to ból . Odwracam się i wyrywam rękę z uścisku. Patrzę na postać stojącą przede mną. Ten koleś musiał za mną iść. Adrenalina, to napięcie, skoczyło mi do gardła. Czuję dreszcz niepokoju . Niespodziewanie facet łapię mnie za ręce i przyciska do moich pleców. Zaczynam się z nim szarpać.
-Puść mnie ! Pomocy! -Krzyczę z nadzieją że ktoś mnie usłyszy. Nadzieja matką głupich. Gdy po dłuższej szarpaninie czuję że tracę siły, ktoś wybiega z budynku. A jednak coś to dało.
-Odejdź stąd !- Pijak wykrzykuję zdenerwowany w stronę ktosia. Ten zaczyna biec w naszą stronę i silnym pociągnięciem odrywa ode mnie pijanego szaleńca który ląduję na ziemi. Dopiero teraz zauważam kto przyszedł mi z pomocą .
-Nic ci nie jest?-Pyta patrząc mi w oczy tak samo jak przy barze. Tym razem dostrzegam w jego oczach smutek.
-Nie ... Ja muszę ... Chcę stąd iść. - Czuję nagły napływ łez do moich oczu. Nie wiem czy to zdarzenie wyparło na mnie taki wpływ czy może alkohol. Wchodzę do budynku.Uspokajam się. Tu jestem bezpieczna. Brunet dogania mnie i staję przede mną .
-Nie jestem pewien czy wszystko w porządku . Powiedz czy on ci coś zrobił ?- Kładzie swoją dłoń na moim ramieniu. Kiwam przecząco głową.
-Przepraszam że tak odeszłam. Po prostu chyba strach przejął nade mną kontrolę ... Sama nie wiem. Dziękuję za ratunek. Gdyby nie ty, to ... -Chłopak nie daje mi skończyć.
-Najważniejsze że nic ci nie jest.- Uśmiecha się ciepło. -Potrzebujesz tego ... Powinienem a z resztą ...-Chłopak lekko mnie przytula. Nie do końca zrozumiałam o co mu chodzi. Chyba miał na myśli że nie powinien mnie przytulać ale tego potrzebuję . Miał rację. Równie lekko go obejmuję.
-Jeszcze raz ci dziękuję.- Szeptam.

Cóż przepraszam :
1.Za brak rozdziału w piątek. Brak weny mi dał w kość...
2.Za dość krótki rozdział ale piszę go późno w nocy . Majówka te sprawy .. Wynagrodzę to wam w środę będzie fajnie :) Tymczasem mam nadzieję że podoba się wam rozdział i liczę na KOMENTARZE. Do środy :)

czwartek, 28 kwietnia 2016

Rozdział 4 "Impreza cz.2"

Impreza trwa już chyba godzinę. Na początku myślałam że, skoro będą tam sławni ludzie to jakakolwiek próba nawiązania z nimi kontaktu, będzie nie możliwa choćby dlatego że, będą udawać niedostępnych ... Zawsze wyobrażałam sobie że tacy ludzie zazwyczaj są zapatrzeni w siebie. Zdziwił mnie więc fakt że na początku spotykając m.in. Rihannę , Selenę Gomez i parę innych gwiazd były bardzo miłe, od razu nawiązałyśmy kontakt. No cóż, mylić się jest rzeczą ludzką. Piosenki które puszczał DJ były najnowszymi hitami.
Bawiłam się na prawdę świetnie.
Tańczyłam z Kylie. Zobaczyła mój uśmiech na twarzy i szepnęła.:
-Kochana to dopiero początek nie widziałaś najlepszego- Odmieniła mi takim samym uśmiechem.


Po kolejnej godzinie tańca stwierdziłyśmy że pora na małą przerwę. Jako święta, nierozłączna trójca usiadłyśmy na krzesłach od strony okna. Nikt prócz nas nie siedział. Zrobiło mi się gorąco więc wstałam, podeszłam do okna i otworzyłam je mocnym pociągnięciem. Odwróciłam się by znów usiąść na krześle, zauważyłam że na przeciwko nas usiadło trzech chłopaków, Kylie od razu wdała się z nimi w rozmowę gestykulując przy tym rękoma. Przyjrzałam się każdemu z osobna. Tak wiele cech ich różniło ale ta jedna , jedyna łączyła ich ze sobą. Byli nieziemsko przystojni. Wszystko mi się w nich podobało poczynając od bruneta z boskim torsem doskonale widocznym na przylegającej koszuli , latynosa z przepięknym uśmiechem, kończąc na blondynie z czarującymi oczami. Postanowiłam się wrócić do okna. Temperatura mojego ciała niebezpiecznie się podniosła. Lecz po chwili namysłu uświadomiłam sobie że nie mam co liczyć na chociażby cień szansy u któregokolwiek z nich. Chłodny wiatr zza okna sprawił że momentalnie ochłonęłam. Usiadłam między moją siostrą a Kylie. Rose gadała o czymś z latynosem. Kylie pewnie zdążyła już ją poznać z chłopakami.
-O a to jest właśnie Cornelia.- Wskazała na mnie brunetka.-Poznaj Jamesa , Carlosa oraz Kendalla.-Przedstawiła mi ich w kolejności. Po kolei uścisnęłam z nimi dłonie. - Chłopcy są z zespołu Big Time Rush o którym wcześniej ci wspomniałam.-Uśmiechnęła się do mnie.
-Brakuje jeszcze jednego straceńca.-Odezwał się nagle blondyn.-Ale poniosły go miłosne igraszki.-Zaśmiał się a reszta chłopaków mu zawtórowała.
Szybko znaleźliśmy wspólny temat. Gadało nam się świetnie. Co jakiś czas patrzyłam na blondyna. Wydawał się spięty ale nie dawał po sobie tego poznać. Zauważyłam to po jego postawie. Ręce zaciśnięte w pięści oparte na stole, ramiona skierowane ku sobie, zgarbiona postawa. W jego oczach widać było zainteresowanie, patrzył na moją siostrę uśmiechając się serdecznie. Wyobraziłam sobie ich razem. Oni jeszcze zostaną parą. Uśmiechnęłam się na tą myśl. Zazwyczaj moje myśli się sprawdzają co najmniej jakbym miała dar przewidywania przyszłości.
-Przepraszam was na chwilę.-Wstałam od stołu i skierowałam się w stronę baru z zamiarem wypicia czegokolwiek. Moje pragnienie było silne, długo się nie zastanawiając podbiegłam do baru i poprosiłam o wodę. Barman nalał i postawił szklankę przede mną. Ścisnęłam ją w ręce przyłożyłam do buzi i przechyliłam pijąc duszkiem. Postawiłam szklankę z powrotem i poprosiłam o dolewkę. Poczułam na sobie czyjeś spojrzenie. Odwróciłam głowę w prawą stronę. Mój wzrok spotkał się z głębokim brązem oczu chłopaka, siedzącego zaraz obok. Speszyłam się i spuściłam głowę.
Sięgnęłam po szklankę i tym razem małymi łykami zaczęłam pić wodę. Chłopak nadal mi się przyglądał. Zaczęło mnie to denerwować, nienawidzę jak ktoś mi się przygląda.
-Przepraszam ... Czy coś się stało ?- Spytałam nie śmiało chłopaka znów patrząc w jego oczy. Dopiero teraz zauważyłam jak wygląda. Miał w sobie coś czego nie da się opisać. Coś co sprawiło że od razu mi się spodobał. Kolejny chłopak który przybił mnie swoją urodą dzisiejszego dnia .. On różnił się jeszcze bardziej od tamtej trójki. Brunet z iskrzącymi oczami. Jego twarz nie wyrażała żadnych uczuć. Pomyślałam że może się zapatrzył ale kiedy jego twarz zmieniła się z bezuczuciowej na promieniującą zdziwieniem zmieniłam zdanie.
-Tak, stało się. Pani piękne oczy sprawiły że nie potrafię oderwać wzroku.- Kiedy to powiedział zastygłam. Poczułam że się rumienię. Tylko dlaczego zwraca się do mnie Per 'Pani' ?
-Cornelia.-Przedstawiłam się od razu. Pomyślałam że skoro powiedział mi taki miły komplement to może .. Może jest jakaś nadzieja. Ale co ja mówię. Ja ? Miałabym mieć szansę u brązowo-włosego, boskiego ciacha? ... Przecież on może mieć każdą bez wyjątków. Tooo ... Dlaczego miałby wybrać akurat mnie?
-Logan.-Wystawił rękę w moją stronę. Uścisnęłam ją co on odwzajemnił, mocniej ściskając moją dłoń.
Po chwili dalszego wpatrywania się w siebie usłyszeliśmy wibracje. Brunet sięgnął po telefon, przez chwilę w niego patrzył.
-Przepraszam muszę iść.-Posmutniał. Wstał i odszedł. Świetnie. Mówiłam żeby sobie nie robić nadziei.
Jestem głupia. Głupia idiotka która myśli że chłopak z urodą Adonisa się nią zainteresuję. Doszedł do mnie fakt że jestem w tej chwili sama dziewczyny siedzą poza zasięgiem mojego wzroku. Nie widzą mnie. Może i robię źle przecież nie skończyłam jeszcze osiemnastu lat. Po za tym tu trzeba czekać jeszcze dłużej bo aż do dwudziestego pierwszego roku życia ale ... Zaryzykuję nie mam nic do stracenia . Proszę barmana o jakiegoś mocnego drinka. Dziwi mnie fakt że nie spytał mnie o wiek ani nic. Punkt dla mnie. Biorę szklankę i patrzę na płyn który się w niej znajduję. To mój pierwszy drink w życiu. Z wyrzutami sumienia robię łyk. Ostry smak drinka sprawia że moja twarz krzywi się. Postanawiam jednak nie zważać na to i piję cały. Powtarzam tak jeszcze z trzy razy po czym stwierdzam że mam dość. Przez moje ciało przechodzą nieprzyjemne dreszcze. Wstaję idę z powrotem do dziewczyn. Dopiero siadając uświadamiam sobie że dołączył do nas chłopak. Nie mogę uwierzyć..
-Gdzie ty byłaś ? Nel, martwiłam się.-Brunetka przytula mnie a siostra patrzy ze zmartwieniem w oczach.-Co ty?-Przybliża się do mnie i wciąga mocny zapach alkoholu który czuć ode mnie z odległości kilometra. Czuję że robi się nieciekawie.